Próbowałam nawet „odnowić”
kontakty na grze internetowej, ale... ekipa się zmieniła
diametralnie i wychodzi, że to za niskie progi na moje nogi. Jakbym
tak złapała jedną lub drugą babę co na tym czacie siedzą to
wyrwałabym wszystkie kłaki. Mam alergię na głupotę. Nie to żebym
ja była nie wiadomo jak mądra i cudowna, ale staram się jakoś nad
sobą panować i nie ubliżać ludziom – przynajmniej bezpośrednio
do nich, bo co sobie pomyślę to moje. Z tego też powodu wolałam wyłączyć ekran czatu, żeby się nie pogrążać i zawału serca z nerwów nie nabawić.
Z przeszpiegów telefonicznych mi
wyszło, że Wredzioch mały zasnął sobie na spacerze. Takiej to
dobrze - śpi kiedy chce i jeszcze jej pupsko wożą wózeczkiem, a potem krzyczą, że rozpieszczona. :D
Rozczula mnie ten mój stworek niemiłosiernie. Otwieram dzisiaj rano oczy, a ta srajtka mamusi leży w łóżeczku z nosem wklejonym w szczebelki i wystawia te swoje trzy kikutkowate zęby w uśmiechu od ucha do ucha. Jak tylko przyuważyła, że mama nie śpi to dawaj popisujemy się... „Mama mama ma” i tyłek do góry, i na kolanka próbuje się dźwigać, i siada, i lalę tarmosi – wcale nie zwracając uwagi na to, że z pieluchy zalatuje niekoniecznie smakowity odorek, który wyczuł nawet śpiący jak kamień Osiołek.
Trochę im zazdroszczę, że mają tyle
czasu dla siebie. I nawet zaczęłam wysnuwać podejrzenia, że to
„Mama” to nie do mnie, tylko do Osiołka jest skierowane. Ale z
drugiej strony wolę, żeby Wredotka siedziała w domu z tatą, niż
mam się stresować, że jakieś obce baby ją tarmoszą.
Koniec... idę wszamać babeczkę i poudawać, że robię coś pracochłonnego.
Jak to kiedyś córuś przeczytasz to
pamiętaj... charakter też bywa dziedziczny, więc możesz być tak
samo "dziwna" jak mamusia :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz