Koleżanka zapytała mnie wczoraj dlaczego na FB wstawiam takie zdjęcia żeby nie było widać prawej dłoni Wredotki... pytanie za 100 punktów niby, ale odpowiedź jest banalna.
Nie wstydzę się tego, że moje dziecko jest "inne" - wręcz przeciwnie... jestem dumna z tego, że Srajtuś mimo, że ma tylko jedną dłoń sprawną radzi sobie ze wszystkim wyśmienicie. Jej wada nie jest nie wiadomo jak wielka i utrudniająca życie, chociaż czasem przyłapuję się na tym, że zastanawiam się, jak Wredotka poradzi sobie z wiązaniem butów, z lepieniem z modeliny, czy innymi czynnościami przy których obie dłonie są potrzebne... chociaż nie niezbędne. Ostatnio czytałam artykuł o kobiecie bez obu rąk, która została wykwalifikowanym pilotem samolotu. Jak widać jak się chce to można, więc nie wątpię ani przez chwilę w to, że Wredzia da sobie radę... po prostu będzie miała wszystko troszkę utrudnione.
Więc czemu właściwie tych zdjęć nie wstawiłam? Na FB mam sporo znajomych wirtualnych... Z autopsji wiem, że ludzie różnie podchodzą do drugiego człowieka - potrafią się naśmiewać z tuszy, z tego jak ktoś jest ubrany, więc nie jestem w stanie przewidzieć ich reakcji na "kalectwo"... Prawdę mówiąc koło dupy mi lata co kto myśli o mnie, moim stylu życia... ale nie mam ochoty stać się sensacją i pożywką do plotek, ani tych wirtualnych, ani tych realnych. Nie mam także ochoty, żeby ludzie "żałowali"... jak to mnie los "naznaczył" i jak mi będzie ciężko... i co więcej jak będzie ciężko Srajtce.
Ja się postaram żeby jej nie było ciężko. Nie zamierzam jej w niczym wyręczać, ani robić z niej biednej dziewczynki, którą los tak bardzo skrzywdził. Będę dążyła do tego, żeby Wredotka nauczyła się życia na swój sposób, żeby była w stanie poradzić sobie z wszystkimi fizycznymi ograniczeniami oraz postaram się uodpornić ją psychicznie na to co ją mo strony innych. Pierwsze dwa aspekty są do zrobienia, z drugim będzie trudniej dlatego, że psychika ludzka jest skomplikowana i nie zawsze da się kogoś odpowiednio uodpornić... ale próbować będę... taka moja jako matki rola.
Wściekłam się potwornie, bo pisałam tą notkę z siedem razy w pracy, bo co chwilę mi ją coś zjadało... teraz padam na twarz i wena mi się gdzieś ulotniła... Wredzia turla się po łóżeczku, bo wielce zmęczona zasnąć nie może... więc na dziś koniec... może jutro uda mi się wrócić do tematu i dodać tam jeszcze jakieś mało istotne trzy grosze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz